Skip to content

Co zamiast #Google #Reader?

27/05/2013

Zamykają. Google zamyka readera mianowicie. Cóż, złożyłem kwiatek (i kilka innych przy okazji) i poszedłem szukać następcy.

Zależało mi na działaniu podobnym do Google Redaera, a przede wszystkim na dwóch cechach:

  1. Dostęp z różnych miejsc i żeby aplikacja wiedziała, co już przeczytałem z innych miejsc
  2. Wygląd i działanie podobne do Google Readera – jeden strumień, który można po prostu przewinąć, żeby przeczytać wszystko.

Pierwszy punkt od razu wyeliminował wszystkie aplikacje instalowane na komputerze. Nawet jeśli któraś trzyma dane w jakimś centralnym repozytorium, synchronizując się z nim i pokazując tylko to, czego jeszcze nie czytałem, to po pierwsze nie wszędzie mogę sobie zainstalować dowolny program, po drugie nie wszędzie mam przepuszczony dowolny ruch sieciowy.

Z pozostałych aplikacji, większość próbowała ładnie porozkładać wiadomości na stronie, kosztem czytelności, łatwości zorientowania się, co już czytałem i zwykle pokazując tylko nagłówek, kawałek tekstu i pierwszy z brzegu obrazek, o ile był dostępny. Bałagan jak w Pinterest, czy nowym Google+.

Na placu boju pozostały tylko Feedly i The Old Reader (w sumie, to powinni go nazwać Ye Olde Reader ;) ). Feedly co prawda też się instaluje, ale jako dodatek do przeglądarki, co mogę przeżyć w każdym miejscu, skąd zdarza mi się czytać, za to ma tę przewagę, że automatycznie synchronizuje się z Google, co oszczędza eksportu i importu pliku z danymi o kanałach. Poszedł więc na pierwszy ogień.

Spodobał mi się w sumie przy czytaniu z domu. Co prawda domyślna strona Latest też próbowała pokazywać mi kanały w formie kilkukolumnowej gazety, ale pod spodem była opcja All, która działała i wyglądała tak, jak domyślny widok Google Readera. I dało się ją ustawić w przeglądarce jako domyślną, więc da się żyć.

Następnie zmieniłem miejsce pobytu na takie, gdzie dostępny jest tylko Explorer i Firefox. Zainstalowałem dodatek do Firefoxa i… zaczęły się schody. Nie ma opcji All, jest tylko Latest ze swoim „gazetowym” bałaganem. Znalazłem sposób czytania „kanałami” (klika się na liście kanałów po prawej i czyta kanały po kolei), ale wyszły kolejne kwiatki. Na przykład przy kanale jest napisane, że jest kilkanaście nowych wiadomości, ale pokazuje się tylko jedna, albo kilka. Więcej nie widać. Ale jak się kliknie „oznacz wszystkie jako przeczytane”, to te, których nie pokazał też znikają. A klikanie na „oznacz wszystkie jako przeczytane” było – kolejny kwiatek – jednym z dwóch niezbyt wygodnych sposobów „odhaczenia” ostatniej wiadomości w kanale, bo nie dało się przewinąć kanału tak, żeby się automatycznie odhaczyła (drugim sposobem jest kliknięcie na odpowiednim znaczku pod nią, żeby się wyświetliła w wyskakującym okienku i zamknięcie okienka).

Po kilku tygodniach męczenia się z tym badziewiem i daremnego oczekiwania na poprawki (błędy zgłosiłem, a jakże), siadłem i uruchomiłem The Old Reader. Eksport i import danych nie stanowią w końcu aż takiego problemu.

Pierwsze wrażenie – marne. Kanały może się i zaimportowały, ale wiadomości nie ma. O, są! Trzy. Ki czort, nie ściąga nawet paru wstecz? A nie, po kwadransie przyszło jeszcze dziesięć. Sprzed roku, bo z kanału, który od roku nie jest aktywny. I tak cykało przez dwa dni, bo tyle czasu zajęło readerowi pościąganie wiadomości dla wszystkich osiemdziesięciu paru kanałów.

Ale jak już pościągał, okazało się, że warto było poczekać. Działa dokładnie tak, jak chcę. Opóźnienia wiadomości są trochę większe, niż u Google, ale wygląda na to, że synchronizacja działa zgodnie z opisem (i.e. każdy kanał jest sprawdzany dwa razy częściej, niż średnia częstotliwość pojawiania się w nim nowych wiadomości, ale nie rzadziej, niż raz dziennie). Wiadomości są ściągane w całości (o ile kanał puszcza całą wiadomość, oczywiście), więc wystarczy przewijać i czytać. I żadnych cudów przy układzie wiadomości na stronie. I można przewinąć za ostatnią wiadomość i będzie oznaczona, jako przeczytana. 

Proszę Państwa, w moich warunkach the winner iiiiiiis…. The Oooooold READER!!!!

PS. A zakładkach nazywa się Ye Olde Reader ;)

Reklamy

From → Uncategorized

2 Komentarze
  1. Spróbuj TTRSS czyli Tiny Tiny RSS

Trackbacks & Pingbacks

  1. Google Chrome i Google Reader | Love the life you live. Live the life you love.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: